Skip to content

Seriale bardzo wakacyjne

Zależnie od aktualnej pory bądź nastroju mam wobec seriali różne wymagania. Te na lato mają być na ogół lekkie i przyjemne, wciągające (ale też pozwalające się oderwać i jednak spędzić trochę czasu na leżaku czy ze znajomymi) i relatywnie krótkie.

I właśnie o takich produkcjach dzisiaj będzie.

Pokojówki z Beverly Hills

Pomimo początkowych skojarzeń z „Gotowymi na wszystko”, okazało się, że serial o zabójczych pokojówkach nie tylko daleki jest od niezbyt porywających perypetii mieszkańców pewnej dzielnicy, ale też pełen jest charyzmatycznych postaci, przezabawnych momentów, jak i prawdziwie makabrycznych sytuacji. W dużym skrócie: zaczyna się od tego, że podczas hucznego przyjęcia w jednej z kilkudziesięciu willi w okolicy zostaje brutalnie zamordowana pokojówka. Mocne wejście? Cóż, w późniejszych odcinkach wszystko się komplikuje, a napięcie nawet rośnie, podczas gdy wspaniałe główne bohaterki (między innymi aspirująca piosenkarka i żona mafioza) wprowadzają nas w świat elit Beverly Hills.

Doktor Hart

Może i polecałam serial o najsympatyczniejszej pani doktor stąpającej na wysokich szpilkach po małym ekranie jako idealny do oglądania podczas zimy, ale i latem bez wątpienia pozwoli on odetchnąć nieco od trzydziestostopniowego upału za oknem i skupić się na codziennych wydarzeniach w wiecznie słonecznej Alabamie. Wbrew pozorom, niewiele tu medycyny, więcej zaś humoru, uroku małego miasteczka i musicalowych wstawek.

Unbreakable Kimmy Schmidt

Niejaki wielebny Richard porwał cztery kobiety i przez lata wmawiał im, że doszło do nuklearnej zagłady i mieszkańcy bunkru są jedynymi ocalałymi. Kiedy zostają uwolnione z sekty, muszą dokonać wyboru: powrócić do życia sprzed uwięzienia lub zacząć na nowo – na taki krok decyduje się jedynie Kimmy Schmidt. Ukończyła tylko gimnazjum, obce jest jej życie w wielkim mieście i pośród technologicznych nowinek, więc na świat spogląda z dziecięcej perspektywy, zachwycając się drobnostkami. Cudowna Ellie Kemper w tytułowej roli jest tak urocza i przekonująca, że nawet mnie na tych dwadzieścia minut każdego odcinka zdołała zarazić optymizmem.

Taxi Brooklyn

Ambitna pani detektyw usiłująca odnaleźć zabójcę swojego ojca, całkowicie pozbawiona umiejętności jazdy samochodem i znienawidzona przez kolegów z wydziału. I francuski taksówkarz z klaustrofobią, oferujący jej usługi szofera w nadziei na uniknięcie oskarżenia o współudział w napadzie. W dwunastu odcinkach (bo serial został anulowany, choć nie rozumiem dlaczego) rozwiązują kryminalne zagadki, rozprawiają się z przeszłością, kłócą się nieustannie i odbywają mnóstwo pościgów w żółtej nowojorskiej taksówce.

Scream

Tak, to serial MTV. Tak, o nastolatkach, morderstwach popełnianych w ich otoczeniu i śmierci unoszącej się w powietrzu, bo seryjny morderca nie daje się policji, a najbardziej próbują go dopaść właśnie… licealiści. Ale jeśli przymknąć oko na wiek bohaterów i idiotyczne momentami zachowanie, typowe dla amerykańskich nastolatków, okazuje się, że „Scream” jest naprawdę w porządku – pod warunkiem, że podchodzi się do niego jak do serialu mającego zapewnić trochę niezłej, momentami makabrycznej rozrywki, bez efektów i scen niczym z najlepszych horrorów. Wieje grozą, jest ciekawie, a oglądanie go przy zgaszonym świetle wywołuje poważne uczucie niepokoju. To wystarczające.

And then there were none

Najpopularniejsza i prawdopodobnie najlepsza powieść Agathy Christie, „I nie było już nikogo”, na lipcowy wieczór nada się idealnie i nie inaczej jest w przypadku jej najnowszej ekranizacji – trzyodcinkowej produkcji BBC. Dziesięcioro nieznajomych, jeden po drugim, pada ofiarą mordercy, a „letniego” charakteru nadaje serialowi fakt, iż wszystko dzieje się na wyspie, na którą zostali zaproszeni. Prawdziwie zabójcze wakacje w napiętej atmosferze i scenerii dwudziestowiecznej Anglii.


Znaleźliście coś dla siebie?

Facebook
Twitter
Google+
Instagram
  • Matko święta! Przybyłam to wreszcie z Twittera.

    „And then there were none” obejrzałam zaraz po premierze. Było interesujące, ale ostatecznie stwierdziłam, że w sumie nie mam za dużo do powiedzenia na jego temat. Klimatycznie fajne!

    „Scream” absolutnie ubóstwiam. Po każdym odcinku mam ochotę pisać, że to naprawdę świetna robota. Na zasadzie, to jeden z najlepszych seriali ostatnich miesięcy, a oglądam tego na tony i serio serio, na razie jest moim prywatnym drugim miejscu. Na lato może faktycznie idealny ;D

    A pokojówki muszę obczaić. Kimmy jakoś tak kątem oka widziałam odcinek czy dwa, ale mnie nie wciągnęło, ale wiem, że może się podobać ;D

    • Co jest na pierwszym miejscu, przed „Scream”?

      • W tym sezonie 12 małp ;)

        • Nie sądzę, by to były moje klimaty (i Filmweb też nie ;)), ale z ciekawości obejrzę pierwszy odcinek.

          • Sci-Fi to też generalnie nie moje klimaty, ale małpki są cudowne. Nie widziałaś filmu?

            Nie wiem, czy pierwszy odcinek Cię przekona, ja potrzebowałam 4ch żeby wsiąknąć bez reszty :D ale 1-3 oglądałam przez kilka miesięcy, bo się zabrać nie mogłam.

          • O małpkach wiem tylko tyle, że jest taki film i grała w nim Victoria z Revenge. Spróbuję obejrzeć.;)

          • ale ale… Brad Pitt i Bruce Willis!

            ja ostatnio miałam fazę na podróże w czasie, więc weszło idealnie. (Aaaa, jutro przedostatni odcinek)

  • Po książce „I nie było już nikogo” znalazłam na YT radziecki film oparty na tej pozycji. O serialu BBC słyszałam, ale zostawię go sobie na deser. Pozostałych seriali nie znam, ale może je obejrzę.

  • „I nie było już nikogo” wyszło świetnie, ale nie wiem, czy to aż taka wakacyjna propozycja – wyobrażam sobie oglądanie go teraz, późną jesienią, w ciemnościach i z kubkiem herbaty… Niestety, dla mnie to byłby co najwyżej rewatch, bo serial już dawno obejrzany :D A nie wiem, czy taka intryga za tak szybkim drugim razem jednak nie znudzi.