Skip to content

Thriller, który wydarzył się naprawdę

Lubię się czasem trochę bać. Nie pająków ani burzy, ale tego, do czego zdolni są ludzie opisani na kartkach papieru. Taki strach ma w sobie coś ciekawego, intrygującego. Ale najlepsze jest w nim to, że książkę z dreszczykiem zawsze można odłożyć na półkę, kiedy robi się zbyt emocjonująco, a pisarska wizja wydarzeń staje się za bardzo makabryczna.

Tyle tylko, że nie każdy thriller został zaprojektowany w czyjejś wyobraźni.

72 tomy akt do przeanalizowania. 23 lata poświęcenia dla sprawy, rozmów, wyjazdów. Tak mniej więcej przedstawia się nakład pracy Magdy Omilianowicz, by finalnie mogła powstać „Bestia. Studium zła”.

8 lat podróży po całej Polsce. 67 zapamiętanych morderstw. Oskarżenie o 17. Skazanie za jedno, na 25 lat. Niespełna 3 do końca odsiadki. Tak wygląda życiowy dorobek Leszka Pękalskiego, lepiej znanego jako Wampir z Bytowa czy chociażby tytułowa „Bestia”.

To jedna z takich historii, w które trudno byłoby uwierzyć gdyby nie to, że wydarzyły się naprawdę. O człowieku upośledzonym, z patologicznej rodziny, pokrzywdzonym przez życie tak, że przesiąkł otaczającym go złem i zaczął zabijać, gdy tylko na pytanie „czy wyjdziesz za mnie?” usłyszał odpowiedź odmowną. Nekrofil, sadysta, pedofil – to tylko nieliczne z określeń padających z ust psychiatrów, zapytanych o Pękalskiego. W swojej książce Omilianowicz bezbłędnie kreśli psychologiczny portret seryjnego mordercy, u którego jedynymi przejawami ludzkich odczuć są głód i troska o siebie.

Bez patyczkowania się z czytelnikiem opisuje wybrane morderstwa – w sposób brutalny, momentami wzbudzający wręcz odrazę, ale też pozbawiający ostatniej krztyny ewentualnego współczucia dla człowieka, który – pod wpływem traumatycznych przeżyć – zszedł na złą drogę. Przedstawia wszelkie okoliczności, które mogły doprowadzić do rozpoczęcia makabrycznego domina, tym samym podejmując próbę odpowiedzi na pytanie jak powstaje zło. Przy okazji ukazuje też nieudolność peerelowskich organów ścigania, przez lata wodzonych za nos i popełniających elementarne błędy, które uniemożliwiły schwytanie Wampira w porę. I być może za ich sprawą Bestia wkrótce wyjdzie na wolność.

Chociaż literatura faktu znajduje się zdecydowanie daleko od granicy mojej książkowej comfort zone, poszerzanie literackich horyzontów poprzez lekturę „Bestii” było niebywale ciekawym doświadczeniem. Przede wszystkim dlatego, że Omilianowicz, oprócz dziennikarskiego zacięcia, ma też ponadprzeciętne zdolności powieściopisarskie, nasuwające skojarzenia z kryminałami Bondy. Opisana historia Pękalskiego jest więc zbyt wnikliwa i obiektywna jak na powieść, ale też zbyt poruszająca i pogłębiona psychologicznie jak na reportaż.

„Bestia. Studium zła” jest zdecydowanie lekturą dla osób o stalowych nerwach, niewrażliwych na makabrę, przywykłych do scen rodem z najlepszych thrillerów. Z tą różnicą, że ta konkretna opowieść grozy nie jest wytworem czyjejś wyobraźni. I to jest właśnie w tej książce prawdziwie przerażające.


A aktualnie czytam „Inną duszę” Łukasza Orbitowskiego. I muszę przyznać, że seria Na F/Aktach wydawnictwa Od deski do deski zapowiada się niebywale ciekawie.

Follow my blog with Bloglovin

Facebook
Twitter
Google+
Instagram
  • O cholera. Widziałam tę serię wiele razy, ale nie wiedziałam co zawiera. Dorzucam do kolejki!

  • Bestia czeka, ale Inna dusza bardzo dobra!

  • ksiazkazmaslem.wordpress.com

    Koniecznie muszę to przeczytać! Zaraz obok „Wampira z Zagłębia”.